Monica powiedziała swojej matce, Vivienne, że jest zaręczona z nowym mężczyzną o imieniu Zach. Starsza kobieta nie mogła w to uwierzyć, głównie dlatego, że nie był on bogaty, więc postanowiła przebrać się za biedną kobietę i przeprowadzić śledztwo. Nie mogła być bardziej zszokowana tym, co znalazła w domu Zacha.

Córka Vivienne, Monica, właśnie wpadła w gniew i wyszła z domu. Miały ogromną kłótnię o oświadczenie Moniki. Miała zamiar wyjść za mąż za mężczyznę o imieniu Zach. Vivienne nie mogła w to uwierzyć, ponieważ nie miała pojęcia, że jej córka zerwała z chłopakiem, Anthonym.
Rodzina Anthony’ego nie była tak bogata jak rodzina Moniki, ale była szanowana w wysokich kręgach towarzyskich Hartfordu. Vivienne marzyła o tym, by jej córka dobrze wyszła za mąż i nigdy nie musiała martwić się o pieniądze. Jednak wydawało się, że nowy mężczyzna Moniki nie pochodził wcale z bogatej rodziny. Mieszkał w małym miasteczku Mystic. Ponadto był rybakiem, a jego rodzice całe życie pracowali w zawodach fizycznych.
To nie może się udać. Ona nie może wyjść za niego! – pomyślała Vivienne, próbując uspokoić szybko bijące serce po kłótni z Moniką.
– Nie mogę wyjść za Anthony’ego, mamo! On zdradził mnie co najmniej z trzema kobietami w ciągu dwóch miesięcy! Chcesz, żebym była nieszczęśliwa?! – zapytała Monica w łzach.
– To nie może być prawda! – Vivienne krzyknęła, a wtedy Monica zdecydowała się wyjść z domu.
Vivienne usiadła w salonie i zastanawiała się, co robić. Musiała to jakoś naprawić. Jeśli Anthony naprawdę był oszustem, to logiczne, że Monica mogła się zainteresować kimś spoza ich środowiska. Ale co jeśli ten Zach był z nią tylko dla jej pieniędzy? Mężczyźni też mogą być złodziejami złota.
Musiała sprawdzić Zacha bez udziału córki. Musiał to być taki scenariusz, w którym Zach zmuszony będzie działać jak prawdziwy, a nie jak ta wersja, którą chciałby pokazać Monice, więc wymyśliła plan.
Następnego dnia Vivienne wzięła taksówkę i pojechała do Mystic, Connecticut, w najbardziej obrzydliwych ubraniach, jakie udało jej się znaleźć w swoich starych pudłach. Założyła brudną spódnicę, którą specjalnie porwała z boku, i sweter, który pachniał molami. Było idealnie. Zobaczy Zacha i będzie mogła obserwować, jak zachowuje się wśród zwykłych ludzi.
Na szczęście Mystic było tak małym miasteczkiem, że wszyscy wiedzieli, gdzie mieszka Zach. Vivienne zapytała kobietę w lokalnym sklepie spożywczym, a ta wskazała jej ogólny kierunek.
Dotarła do jego domu, który był gorszy niż Vivienne mogła sobie wyobrazić. Wyglądał na zaniedbany, a ogród był w nieładzie. Widziała butelki po piwie i niedopałki papierosów leżące wokół, gdy podchodziła do drzwi. Monica nigdy nie widziała tego domu, pomyślała Vivienne, przekonana o tym. Nie ma szans, by jej córka zakochała się w mężczyźnie, który mieszka w takim miejscu.
Chciała uciekać, ale musiała to zrobić, więc podniosła palec i zadzwoniła do drzwi. Otworzył mężczyzna w szarej koszulce, na której widać było plamy potu. Wyraźnie miał około dwudziestu lat. To musiał być Zach. Trzymał butelkę piwa w ręce i miał nieogoloną twarz.
– Tak? – zapytał mężczyzna.
– Och, cześć – zaczęła niepewnie Vivienne. Teraz, gdy już tam była, nie miała pojęcia, jak do niego podejść, ani co powiedzieć, by dowiedzieć się, jaki ma charakter.
– Kobieto, czego chcesz? – zapytał mężczyzna teraz już zirytowany.
– Przepraszam. Zastanawiałam się, czy mogłabyś mi pomóc. Trochę się zgubiłam – wydusiła w końcu. – Jesteś Zach?
– Tak, to ja. Czego chcesz? – zapytał Zach i beknął. Vivienne nie mogła powstrzymać się od wyrazów obrzydzenia, a on się zaśmiał.
Nagle z wnętrza domu zaczęła krzyczeć kobieta. – Zach! Gdzie położyłeś moją zapalniczkę? Zawsze coś gubisz! IDIOTO!
Zach odwrócił się od Vivienne i zaczął krzyczeć na kobietę. – To ja jestem idiotą? JA JESTEM IDIOTĄ! To ty wszystko gubisz, jak tylko się tu pojawi. Nie wiem, gdzie ją położyłaś! Nie obwiniaj mnie!
– Nie wierzę, że nadal jestem z kimś takim jak ty! Zostawię cię dzisiaj wieczorem! – kobieta dalej krzyczała, a Vivienne usłyszała wyraźny dźwięk łamanego szkła. Przyłożyła rękę do piersi.
– DZIEN, W KTÓRYM ODEJŚCIE, BĘDZIE NAJLEPSZYM DNEM MOJEGO ŻYCIA, WARIATKO! – Zach wrzasnął głośno i wrócił do Vivienne. – Patrz, kobieto. Przejdź do rzeczy. Jestem zajęty.
– To twoja dziewczyna? – wydusiła Vivienne. To było jedyne, co przyszło jej do głowy po tym strasznym widowisku. Ci ludzie byli straszni.
– Nie twoja sprawa, stara baba. Teraz zgiń – ryknął i zatrzasnął drzwi przed jej twarzą. Vivienne podskoczyła, gdy drzwi się zamknęły, i nie mogła uwierzyć, że jej córka naprawdę spotyka się z tym mężczyzną.
To straszne. Monica nie tylko znowu złamie sobie serce, ale ten facet jest wyraźnie agresywny i niebezpieczny dla kobiet. Vivienne musi to zatrzymać. Ale najpierw musiała wrócić do Hartford, co oznaczało znalezienie taksówki w tym małym miasteczku.
Zaczęła chodzić po ulicach i zauważyła inne domy wokół bloku. Były stare i małe, podobne do Zacha, ale inne były utrzymane. Przynajmniej nie wszyscy byli źli w tej okolicy. Pokryte śniegiem w tej porze roku. Nagle z jednego z domów wyszła kobieta, zobaczyła Vivienne i pomachała.
Vivienne uśmiechnęła się i pomachała w odpowiedzi, nie wiedząc, co dalej. Kobieta zaczęła iść w jej stronę. Miała około jej wieku i najsłodszy uśmiech na świecie.
– Hej! Potrzebujesz pomocy? Zgubiłaś się? – zapytała kobieta.
– Och, nie. Nie martw się. Po prostu muszę znaleźć taksówkę i wrócić do domu – odpowiedziała Vivienne, próbując odejść. Ale kobieta nie dała jej odejść.
– Poczekaj. Jestem Georgia. Robi się naprawdę zimno i czasem trudno znaleźć taksówkę na głównej drodze. Wejdź do środka, a zadzwonię po nią – zaproponowała.
– Jestem Vivienne. Miło mi cię poznać. To bardzo miła propozycja, ale nie wiem…
– Nalegam – kontynuowała kobieta i zaprosiła Vivienne do środka.
Chwilę rozmawiały, a Georgia zadzwoniła do firmy taksówkowej w miasteczku. Okazało się, że wszyscy kierowcy byli zajęci i żaden nie chciał jechać aż do Hartfordu.
– Och, co mam zrobić? Muszę dotrzeć do Hartfordu dzisiaj wieczorem – mruknęła Vivienne, gryząc dolną
wargę.
– Taksówka stąd do Hartfordu jest taka droga. Jesteś pewna? Może zostaniesz u mnie na noc, a jutro pojedziesz autobusem – zauważyła Georgia.
– Och, nic się nie martw. Ktoś płaci za taksówkę – skłamała Vivienne. – Ważne, żebym dotarła dzisiaj.
Wtedy ktoś otworzył drzwi i wszedł do środka. – Hej, mamo!
To był przystojny mężczyzna w swoich dwudziestkach, który wyglądał bardzo podobnie do Georgii, miał uprzejmą twarz i uśmiech. Georgia przytuliła go i przedstawiła Vivienne. Przywiózł świeże ryby, które złowił tego dnia.
– Och, zapomniałam zapytać. Znajdziesz kogoś, kto jedzie dzisiaj do Hartford? – zapytała Georgia syna, chowając ryby do zamrażarki.
Mężczyzna stanął w salonie, zacisnął usta. – Och, nie. Dlaczego?
– Vivienne musi dotrzeć do Hartfordu dzisiaj, ale żadna taksówka w miasteczku nie chce ją zabrać – odpowiedziała Georgia.
– Cóż, dlaczego bym jej nie zabrał? Myślałem o tym, żeby pojechać do Hartfordu w ten weekend i kupić coś, ale chyba dzisiaj też pasuje – zaproponował syn Georgii.
– Och, nie chciałabym cię kłopotać. Wyglądasz na zmęczonego – mruknęła Vivienne, zawstydzona.
– Nie martw się. Po prostu ruszajmy – nalegał mężczyzna i poprowadził Vivienne do jego auta. To była stara furgonetka, ale zapewnił ją, że działa doskonale i zabierze ich na miejsce.
Rozmawiali przez ponad godzinę podróży do Hartfordu, a Vivienne była miło zaskoczona jego uprzedzającym zachowaniem. Niewielu ludzi zaoferowałoby starszej kobiecie podwózkę w ten sposób, a ona nie mówiła o zapłacie. Był to miły, pracowity człowiek.
Cóż, nie wszyscy w tym miasteczku są tak straszni jak nowy chłopak Moniki. Czemu nie mogła spotkać kogoś takiego jak on? Vivienne była zamyślona, gdy wjeżdżali do miasta.
– Pani… Gdzie dokładnie jedziemy? Mogę zawieźć cię wszędzie – zapytał mężczyzna.
– Och, jest taka zamknięta wspólnota… – zaczęła Vivienne, podając mu wskazówki do jej okolicy. Powiedziała mu, żeby zatrzymał się przy bramie, zamiast prowadzić go do jej domu.
– Oto! Proszę, tu masz pieniądze za przejazd. To, co zapłaciłabym za taksówkę – powiedziała, wyciągając gotówkę z ręki i otwierając drzwi drugą ręką.
– Nie, nie, nie mogę tego przyjąć. I tak przyjeżdżałem tu – odmówił mężczyzna.
Vivienne próbowała nalegać. – Proszę, weź je.
– Nie, proszę pani. Naprawdę nie mogę. Użyłem tej podróży jako wymówki, by odwiedzić dziewczynę, która mieszka w okolicy. To ja powinienem ci podziękować! – mężczyzna się zaśmiał, a Vivienne dołączyła do niego.
– W takim razie dziękuję za uprzejmość – powiedziała w końcu, wysiadając z auta i machając młodemu mężczyźnie na pożegnanie.
Och, nawet nie zapytałam o jego imię. Jezus, zapomniałam o wszystkich moich manierach, pomyślała, gdy dotarła do swojego domu.
Spotkanie z okropnym chłopakiem Moniki naprawdę ją wstrząsnęło, ale przynajmniej poznała wspaniałych ludzi, którzy bezpiecznie ją odprowadzili do domu. Oczywiście wiedziała, że pieniądze to nie wszystko, a wielu przeciętnych ludzi jest wspaniałymi osobami. Ale jej córka popełniła kolosalny błąd.
Dlaczego nie mogła wybrać kogoś takiego jak syn Georgii? Był naprawdę miły, pomyślała Vivienne, zmieniając się w piżamę.
Nagle jej telefon zapikał. To była Monica. Napisała, że przyprowadzi swojego chłopaka na kolację jutro wieczorem i liczyła, że Vivienne będzie miła.
– Och, droga. Jutro będę musiała złamać ci serce. Ale na pewno nie możesz wyjść za tego faceta – wymruczała głośno, patrząc intensywnie na swój telefon.
Następnego wieczoru Vivienne była zmartwiona. Samochód Moniki właśnie wjechał na jej podjazd, a Zach przyjechał z nią. Nie miała pojęcia, jak wyjaśni, co robiła wczoraj i jak znalazła się w domu tego mężczyzny. Ale Monica musiała zrozumieć. Ten okropny mężczyzna był spocony, chamski i miał dziewczynę.
Zapukano do drzwi i Vivienne wzięła głęboki oddech, żeby zebrać odwagę. Zaraz zacznie się ogromna kłótnia z tym facetem, a Monica musi ją wysłuchać. Ale gdy starsza kobieta otworzyła drzwi, jej usta opadły. Żadne argumenty ani krzyki nie wyszły z jej ust – tylko małe pisnięcie.
– Mamo? – zapytała Monica, marszcząc brwi na matkę.
Mężczyzna stojący obok niej nie był tym spoconym Zachem, którego spotkała dzień wcześniej. To był syn Georgii!
– Pani? – zapytał mężczyzna, patrząc na Monikę z zdziwieniem. – To twoja mama? Wczoraj odwoziłem ją z Mystic.
– Co? Mamo, co ty robiłaś w Mystic? – zapytała Monica, kładąc rękę na biodrze.
– Och, wchodźcie! Wchodźcie! To twój chłopak, Zach? – zapytała Vivienne, prowadząc ich szybko do środka, oddychając ciężko. Była zachwycona.
– Tak, mamo. To Zach. Ale poznałaś go wczoraj? – zapytała córka ponownie, nie pozwalając jej zmienić tematu. Oboje zdjęli kurtki, a Vivienne uśmiechała się do nich z największym, najbardziej ulżonym uśmiechem na świecie.
– Tak, kochanie. To długa historia. Siadajcie… – powiedziała, a potem opowiedziała im wszystko, co działo się dzień wcześniej, w tym jak Zach odwoził ją do Hartfordu.
W Mystic były dwie osoby o imieniu Zach, a pani w sklepie znała tylko jednego z nich. Tego chamskiego. Monica uznała całą historię za zabawną i ich pierwotna kłótnia została już zapomniana, gdy Vivienne skończyła.
Cały wieczór Vivienne była bardzo miła dla Zacha Moniki. Zjedli kolację i spędzili wspaniały czas. Zanim para wyszła, Vivienne powiedziała Monice, że ją akceptuje i będzie płaciła za ich wesele, jeśli będą tego chcieli. Starsza kobieta nigdy nie oceniała Zacha za to, że był rybakiem, ponieważ traktował jej córkę jak księżniczkę.
Poza tym po spotkaniu z tym spoconym Zachiem, każdy inny był nieskończenie lepszy.
Co możemy wynieść z tej historii?
Nie oceniaj innych po ich stanie finansowym. Pieniądze nie znaczą nic w końcu. Niektórzy okropni ludzie mają mnóstwo pieniędzy, a niektórzy z najlepszych mogą żyć z dnia na dzień.
Nie zakładaj, że wiesz, co jest najlepsze dla twoich dzieci. Niektórzy rodzice myślą, że wiedzą, co uczyni ich dzieci szczęśliwymi, ale to nie zawsze prawda.
Podziel się tą historią z przyjaciółmi. Może poprawić im dzień i zainspirować ich.






