**Dr. Pimple Popper zamienia wirusowy marketing w estetykę**

INTERESSANTE GESCHICHTEN

Wszystko zaczęło się od prostego filmu z usuwania zaskórnika — to wtedy jej popularność zaczęła gwałtownie rosnąć, dosłownie przed kamerą.

Sandra Lee, M.D., lepiej znana jako Dr. Pimple Popper, często pojawia się w udostępnianych artykułach na Facebooku i oznaczeniach na Instagramie. Dermatolożka zaczęła nagrywać zabiegi usuwania zaskórników, cyst i innych procedur dermatologicznych swoich pacjentów, aby publikować je w mediach społecznościowych w 2014 roku, po dekadzie praktyki w Skin Physicians & Surgeons w Upland w Kalifornii.

Jej filmy przekształciły się w dynamicznie rozwijający się biznes, do tego stopnia, że inni kosmetolodzy i dermatolodzy zaczynają iść w jej ślady — tworząc własne linie produktów i projekty medialne.

W ekskluzywnym wywiadzie Lee opowiedziała, jak zaczęła się jej kariera „poppingu”, jak świat estetyki łączy się z cyfrowym oraz co planuje dalej.

„Zaczęło się od zaskórników, ale przerodziło się w coś, z czego ludzie korzystają z różnych powodów.” — Dr. Pimple Popper

### Skin Inc.: Co motywowało Panią na początku, gdy zaczęła Pani nagrywać pacjentów i zabiegi?

**Sandra Lee (SL):** Założyłam konto na Instagramie, ponieważ wiedziałam, że dermatologia to bardzo wizualna dziedzina. Kocham swoich pacjentów i pomyślałam, że pokazanie małego okna na mój świat będzie czymś fajnym. Szybko zauważyłam, że film z usuwania zaskórników, który opublikowałam, dostał znacznie więcej polubień niż się spodziewałam. Miałam już kanał na YouTube, głównie związany z moimi wystąpieniami telewizyjnymi. Byłam zaskoczona, że istnieje internetowa subkultura osób, które udostępniają takie treści.

Początkowo mój kanał był oparty na „wyciskaniu”, bo to przyciągało uwagę. Ale teraz to coś znacznie większego — pokazuje dermatologię i to, jak niesamowitą jest specjalnością, a także to, co robimy.

Z drugiej strony widzimy, że wiele osób z branży spa i medycyny estetycznej ma teraz własne konta na Instagramie.

Uważam, że byłam jedną z pierwszych osób, które to zrobiły. Ludzie w branży zobaczyli, że media społecznościowe to świetny i tani sposób na marketing.

### SI: Jak Pani rola influencerki pomaga edukować klientów i specjalistów?

**SL:** Stajesz się bardzo wpływowa. Niemal codziennie ktoś przyjeżdża do nas spoza miasta, stanu, a nawet z zagranicy.

Jeśli chcesz zrobić zabieg estetyczny, jak dziś wybierasz specjalistę? Prawdopodobnie sprawdzasz Yelp, Google albo pytasz znajomych. Filmy dają możliwość zobaczenia, kim jest dana osoba, jaka jest jej osobowość, jak pracuje, jak kontaktuje się z pacjentami i jak wygląda jej gabinet — i działa to w obie strony.

„[Filmy] dają możliwość zobaczenia, kim jest dana osoba, jaka jest jej osobowość, jak pracuje, jak kontaktuje się z pacjentami i klientami oraz jak wygląda jej gabinet — i działa to w obie strony.”

Trzeba umieć dobrze się zaprezentować, co uczy bycia lepszym specjalistą. To naprawdę może wpływać na wybór między jednym lekarzem a drugim — dlaczego ktoś miałby podróżować z Kanady, Arabii Saudyjskiej czy Afryki, żeby usunąć cystę? To duże poświęcenie, a wynika z zaufania i poczucia, że już Cię znają.

### SI: Czego oczekuje Pani, że pacjenci i inni lekarze wyniosą z Pani filmów?

**SL:** Mam nadzieję, że zrozumieją, jak fantastyczną dziedziną jest dermatologia. Trochę ich „przechytrzyłam” — w pozytywny sposób — edukując ich. Coraz więcej osób wie, czym jest cysta, tłuszczak, zaskórnik czy prosak i jak dbać o skórę. Staram się dawać porady pielęgnacyjne.

Inne rzeczy, których mogą nauczyć się gabinety i lekarze, to jak robić to samodzielnie. Wymaga to trochę wysiłku, ale to tak proste jak użycie iPhone’a i robienie zdjęć — wszystko nagrywane jest smartfonem.

Co ciekawe, nie mogę oglądać filmów innych osób. Nie dlatego, że mam o sobie wysokie mniemanie — po prostu kiedy to robię, nie czuję tego samego.

### SI: Czy to jest więc doświadczenie osobiste?

**SL:** Myślę, że to trochę jak sztuka — można to zrobić pięknie, elegancko i estetycznie. Nie jestem typową „popaholic” — nazywam siebie „odrodzoną popaholiczką”.

Robię to głównie dlatego, że daje mi to satysfakcję i radość, bo wiem, że pomagam pacjentowi pozbyć się czegoś, czego chciał się pozbyć i czego nikt wcześniej nie rozwiązał. Wiem też, że niektórzy ludzie oglądają to wielokrotnie, żeby się uspokoić lub zasnąć — jak bajkę na dobranoc.

### SI: Wygląda na to, że teraz wykonuje Pani więcej ekstrakcji niż wcześniej.

**SL:** O tak. Zazwyczaj dermatolodzy starają się ich unikać, bo nie są medycznie konieczne. Często mówimy pacjentom, żeby się tym nie przejmowali. Ale plus jest taki, że ludzie naprawdę chcą się tego pozbyć i są szczęśliwi, gdy w końcu ktoś im pomaga.

### SI: Jak wygląda przyszłość marki Dr. Pimple Popper?

**SL:** Stworzyłam linię pielęgnacyjną SLMD Skincare, a jej pierwszą częścią jest system przeciwtrądzikowy. Chcę pomagać ogółowi społeczeństwa — wielu ludzi nie ma dostępu do dermatologa. Tworzę produkty, które jako dermatolog poleciłabym moim pacjentom.

Nie chcę być przesadnie „luksusowa” ani używać egzotycznych składników z odległych miejsc świata — to mają być podstawowe, skuteczne produkty.

Edukacja jest kluczowa, bo zrozumienie choroby skóry pomaga lepiej nią zarządzać.

### SI: Jak zapewnia Pani prywatność pacjentów?

**SL:** Traktuję to bardzo poważnie. Pacjent jest zawsze najważniejszy. Jeśli ktoś nie chce być filmowany, nie nagrywam go. Wszyscy podpisują zgodę.

Najtrudniejsze jest to, że ponoszę pełną odpowiedzialność za każdy materiał — muszę wszystko sprawdzać przed publikacją. Ludzie mi ufają, bo wiedzą, że ich nie ośmieszę.

### SI: Jaka jest rola estetyki w Pani pracy?

**SL:** Estetyka odgrywa dużą rolę. Jest silne powiązanie. Wiem, że wielu kosmetologów mnie obserwuje i że część z nich zaczęła właśnie od fascynacji zaskórnikami. Mam nadzieję, że pokazuję im techniki i że mogę też czegoś się od nich nauczyć.

### SI: Jaką rolę odgrywa wellness w Pani materiałach?

**SL:** Te filmy poprawiają ludziom samopoczucie. Wiele osób ogląda je, żeby zmniejszyć lęk. Niektórzy mówią, że pomagają im podczas ataków paniki albo zasypiania. Osoby z dermatillomanią twierdzą, że ich przymus skubania skóry się zmniejszył.

Zaczęło się od zaskórników, ale przerodziło się w coś, z czego ludzie korzystają z różnych powodów.

Visited 28 times, 1 visit(s) today
Оцените статью
Добавить комментарий