Twarz Eleny była zalana łzami. W dłoniach tak mocno ściskała pogniecioną kopertę, że jej palce zrobiły się zupełnie białe. Drgnęła, gdy wypowiedziałem jej imię, jakby przez cały dzień spodziewała się kolejnej groźby, a nie pomocy.

Upuściłem teczkę, uklęknąłem obok niej i dotknąłem dłoni Leo. Był ciepły, ale wyczerpany po godzinach płaczu.
— Elena, co się stało? Dlaczego tu jesteście?
— Nie miałeś wrócić dopiero jutro.
— Moje spotkania skończyły się wcześniej. Powiedz mi, co się wydarzyło.
Podała mi kopertę.
W środku znajdował się bilet w jedną stronę do Dayton w stanie Ohio oraz oficjalne pismo wydrukowane na papierze z herbem mojej rodziny.
Wiadomość została napisana przez moją młodszą siostrę, Beatrice.
W piśmie stwierdzono, że obecność Eleny w Whitmore House zaczęła szkodzić reputacji rodziny i że ona oraz Leo muszą natychmiast opuścić posiadłość. Ochrona otrzymała polecenie pomóc im w wyjeździe, a powrót bez pisemnej zgody został im zabroniony.
— Przyjechała jeszcze przed śniadaniem z dwoma ochroniarzami. Leo nadal miał na sobie piżamę. Personel spakował nasze rzeczy, a ona powiedziała mi, że decyzja już zapadła.
— Przez kogo?
— Właśnie o to zapytałam. Powiedziała, że teraz, kiedy Liam nie żyje, nie mam już miejsca w waszej rodzinie. Że tolerowano mnie tylko dlatego, że on mnie kochał.
Mój syn Liam zmarł rok wcześniej.
Elena nigdy nie prosiła o bogactwo, wpływy ani stanowisko w rodzinnej fundacji. Chciała jedynie spokojnie wychować ich syna w domu gościnnym, w którym mieszkała razem z Liamem.
Beatrice jednak uważała, że Leo jest przyszłością nazwiska Whitmore. Uznała, że skromne pochodzenie Eleny czyni ją nieodpowiednią osobą do wychowania chłopca.
— Powiedziała, że Leo powinien dorastać wśród ludzi, którzy rozumieją jego nazwisko. Powiedziała, że jeśli naprawdę go kocham, nie będę sprzeciwiać się temu, co jest dla niego najlepsze.
— Czy ktoś cię skrzywdził?
— Jeden z ochroniarzy zabrał mi telefon, kiedy próbowałam do ciebie zadzwonić. Beatrice powiedziała, że zachowuję się histerycznie.
Natychmiast zrozumiałem jej plan.
Beatrice zamierzała odesłać Elenę do jej rodzinnego miasta, a później wystąpić o opiekę nad Leo, ukrywając swoje prawdziwe zamiary pod pozorem troski i rodzinnego obowiązku.
Pomyliła moją nieobecność z pozwoleniem.
— Zabierz swoje rzeczy. Ty i Leo wracacie do domu.
— Ale Beatrice powiedziała…
— Wiem dokładnie, co powiedziała. Zapomniała tylko, kto jest właścicielem domu i kto ma władzę nad rodzinnym funduszem powierniczym.
Podczas drogi powrotnej na Long Island zadzwoniłem do mojego prawnika, Victora Lane’a, i kazałem mu przynieść do Whitmore House dokumenty dotyczące trustu, statut fundacji oraz umowy ochrony.
Następnie skontaktowałem się z Marjorie, zarządcą posiadłości.
— Zamknij rezydencję Eleny. Zachowaj wszystko dokładnie tak, jak było, i zapisz nazwiska wszystkich osób zaangażowanych w usunięcie jej rzeczy.
— Kiedy Elena wróci, wejdzie głównymi drzwiami. Nie wejściem dla służby ani bocznym portykiem. Głównymi drzwiami.
— Tak, panie Whitmore.
Elena patrzyła na mnie z tylnego siedzenia, podczas gdy Leo spał wtulony w nią.
— Nie chcę rozpoczynać rodzinnej wojny.
Spojrzałem na nią w lusterku.
— To nie ty ją rozpoczęłaś. Ty i Leo już jesteście uwięzieni w samym środku tej wojny. Różnica polega na tym, że ktoś w końcu stanął po waszej stronie.







